Słowacja zabrała margines błędu

Czytaj
Opublikowany:
2018-05-13 17:30:00

Stare polskie przysłowie mówi: raz na wozie, raz pod wozem. Tym razem dla Ducati Toruń Motul Teamu było pod wozem, a w zasadzie - pod motocyklem.


Drużyna jeźdźców rumaków z Bolonii po udanym otwarciu sezonu na Torze "Poznań" wybrała się na Słowację ze sporymi nadziejami na kontynuowanie dobrej passy. Niestety, zespół kierowany przez Dariusza Małkiewicza drugiej rundy tegorocznych Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski raczej nie będzie zbyt dobrze wspominał.

- Ten weekend poukładał się dla nas fatalnie - mówi bez ogródek menedżer teamu. - Po świetnych kwalifikacjach, w których znaleźliśmy dobre ustawienia naszego Ducati, Daniel Bukowski startował z pierwszego rzędu. Niestety, uślizg przodu i nieukończony wyścig. W drugim wyścigu trafiliśmy na deszczowe warunki i chaos organizacyjny, gdzie czekaliśmy ponad godzinę na rozpoczęcie procedury startowej. Defekt motocykla w wyścigu i kolejny nieukończony wyścig. Jesteśmy wszyscy rozczarowani, ponieważ byliśmy bardzo dobrze przygotowani i mieliśmy dobre tempo, aby walczyć przynajmniej o podium. Cóż, takie są wyścigi. Teraz czekamy na kolejną rundę w Poznaniu, od której będzie bardzo dużo zależeć. Niestety, Daniel w wyniku upadku uszkodził sobie palec lewej ręki więc czekamy na to jak przebiegnie leczenie.

Optymizmem powiało po zawodach ze strony samego poszkodowanego.

- Faktycznie, zaliczyłem sporego dzwona, ale nie poddajemy się i zaraz ruszamy dalej, a konkretnie na zawody do Chorwacji - stwierdza popularny "Buła". - Kontuzja dosyć bolesna i naprawdę nieprzyjemna, bo mam zerwany cały paznokieć, głęboką ranę palca i złamany jeden paliczek, ale już przerabiamy rękawicę i ruszamy dalej do walki! Fakt, miałem pecha, ale następnym razem taki niefart może mieć ktoś inny, choć oczywiście bynajmniej nikomu źle nie życzę.

Nieudane zawody na Slovakiaringu mogą nie mieć dla DTMT żadnej konsekwencji w kontekście walki o upragniony mistrzowski tytuł.

- Zgodnie z regulaminem mistrzostw do klasyfikacji generalnej nie są brane pod uwagę dwie najsłabsze rundy - wyjaśnia Dariusz Małkiewicz. - Tak więc, z pecha na Słowacji nie robimy jakiejś tragedii, choć w tym momencie mamy świadomość, że w naszym przypadku już nie ma marginesu błędu i w kolejnych rundach trzeba należycie punktować.

Kolejna runda WMMP odbędzie się w dniach 07-09 lipca na Torze "Poznań".