facebook

Aktualności

Relacja z I i II rundy WMMP

 Witam serdecznie, po delikatnie mówiąc dość długiej przerwie. Tych , którzy śledzą moje zmagania wyścigowe przepraszam serdecznie, ale wydarzenia zeszłego sezonu w pewnym momencie wymknęły się spod kontroli, powodując u mnie głęboką frustrację i niechęć do wszystkich panów kręcących się wokół wyścigów od tej drugiej strony z zazwyczaj siwymi włosami, dużymi brzuchami i napisem na czole „ jestem najmądrzejszy, wiem wszystko i nie podziałają na mnie żadne argumenty” czyli generalnie pięknie i z uśmiechem powiedziane Fuck Off!!!  Żeby nie denerwować  się więcej, chcę skończyć temat zeszłego sezonu dziękując wszystkim, którzy dzielnie i ofiarnie pomagali mi dotrwać do końca tego niewątpliwie trudnego, obfitującego w usterki i awarie sezonu. W szczególności dziękuję sponsorowi i mojemu wiernemu mechanikowi – Mańkowi. Na pocieszenie pozostaje fakt, że mimo kłód rzucanych nam pod nogi udało nam się zdobyć tytuł II wicemistrza Alpe Adria Championship. Tyle o sezonie 2014.

                Bieżący sezon zaczął się dla mnie dość rewolucyjnie, ponieważ nie dość że wróciłem na stare śmietnisko Motocyklowych Mistrzostw Polski, to jeszcze na motocyklu o pojemności 1000 cm. Ponownie dzięki międzygalaktycznym kontaktom Mariusza Królikowskiego zwanego na padoku Mańkiem, zostałem zaproszony przez Łukasza Złotnickiego do wzięcia udziału w WMMP na motocyklu BMW. Oczywiście propozycję przyjąłem i tydzień przed pierwszą rundą udaliśmy się na Węgry na pierwsze testy. Nie będę ukrywał, ale po zjeździe z pierwszej sesji miałem w głowie dwie  myśli „o ku…a,  ale  zap……a” oraz „co ja tutaj robię?”. Ale, że jestem człowiekiem ambitnym, lubiącym wyzwania, po modyfikacjach w ustawieniach przyrządów i zawieszeń zacząłem nawiązywać nitkę porozumienia z moją nową bawarską kochanką, która powoli staje się coraz grubszą liną. Kilka matematycznych obliczeń i możliwość ewentualnego eksperymentowania sprawiły, że postanowiliśmy wystartować w klasie SBK mimo iż motocykl przygotowany został w słabszej specyfikacji STK.

Jadąc na pierwszą rundę mieliśmy w planie walczyć  w tzw. „ grupie pościgowej” lecz moje wyniki z pierwszego dnia sugerowały raczej wdrożenie mniej ambitnego planu typu jak nie dostać dubla. Na szczęście okazało się że z każdą chwilą zbliżającą nas do kwalifikacji i wyścigu robiłem kolejne postępy dzięki, którym udało nam się zdobyć trzecie pole startowe i mimo problemów ze sprzętem i nieudanych startów ukończyć oba wyścigi na tej samej trzeciej pozycji .

Jeśli jesteśmy przy temacie debiutów, to muszę się pochwalić że w przerwie pomiędzy rundami, dzięki uprzejmości teamu Hi Octane w skaldzie  Wojciech Mańczak i Piotr Krawiec, miałem możliwość uczestniczenia w dwóch wyścigach I eliminacji Pucharu Polski Supermoto.  Jestem zachwycony atmosferą tych zawodów. Relatywnie niskie koszty, fascynująca często kontaktowa rywalizacja i wysokie obciążenie kondycyjne organizmu sprawiły, że uczestnictwo w tej imprezie było bardzo pozytywnym wydarzeniem pomiędzy wyścigami mojej dyscypliny. Dodatkowo dość dobry wynik jaki uzyskałem, bardzo dobrze wpłynął na moje morale przed kolejną rundą. Dziękuję jeszcze raz chłopakom z Hi Octane za użyczenie perfekcyjnie przygotowanego motocykla TM.

W ostatni weekend maja udaliśmy się na Węgierski Panoniaring, gdzie odbyła się trzecia i czwarta runda WMMP, połączona z wyścigami Alpe Adria. Do wyścigów w mojej klasie stanęło 42 zawodników, czyli tylu na ile zezwala homologacja toru. Sobotnie zmagania zacząłem z 9 miejsca startowego finiszując na tej samej pozycji jako 3-ci polski zawodnik . Niestety piętą achillesową okazał się znów mój start, w wyniku którego po zgaśnięciu czerwonych świateł znalazłem się poza pierwszą dwudziestką. Niedzielny wyścig z troszkę lepszym startem zaczynałem z 8 pozycji i muszę powiedzieć, że był to jeden z bardziej satysfakcjonujących wyścigów w mojej karierze. Może 6 pozycja nie zachwyca, ale mnogość wyprzedzeń i walka o każdy centymetr toru sprawiła mi wiele radości i pozwoliły minąć linię mety razem z Irkiem Sikorą i Pawłem Szkopkiem w przedziale 0,3 sek!

Dziękuję ekipie Złotniccy Racing za przyjęcie do zespołu i wsparcie, które motywuje mnie do dalszej, ciężkiej pracy. Dziękuję w szczególności Łukaszowi, Mańkowi, Bogusiowi, no i oczywiście mojej Ewci, z którą podczas minionej rundy mieliśmy okazję świętować naszą drugą rocznicę ślubu. Wszystkiego Najlepszego Kochanie!

Na koniec w dużo smutniejszym akcencie chcę pozdrowić Janusza Oskaldowicza, który podczas niedzielnych czasówek uległ groźnemu wypadkowi i został zabrany śmigłowcem do szpitala. Jaśku trzymamy za Ciebie kciuki, cały nasz Team i rodzina. Wracaj szybko do zdrowia. Do zobaczenia!

                                                                                                                                             Buła #22

 



powrót

         
               
© Daniel Bukowski | design: Samba-AnaCom
Get Adobe Flash player