Kolejny tytuł za granicą i nowy sezon

Czytaj
Opublikowany:
2018-05-13 10:00:00

W sezonie 2014 Daniel nie rywalizował o mistrzostwo Polski, ale sięgnął po kolejne wicemistrzostwo w serii Alpe Adria. Rok 2015 to znowu walka na krajowym podwórku o najcenniejsze laury.


- Rok 2014 był dla mnie bardzo trudny i nie da się tego ukryć - stwierdza Daniel Bukowski. - Wydarzenia tamtego sezonu w pewnym momencie wymknęły się spod kontroli, powodując u mnie głęboką frustrację. Chcę skończyć temat zeszłego sezonu, dziękując wszystkim, którzy dzielnie i ofiarnie pomagali mi dotrwać do końca tego, niewątpliwie trudnego, obfitującego w usterki i awarie sezonu. W szczególności dziękuję sponsorowi i mojemu wiernemu mechanikowi - Mańkowi. Na pocieszenie pozostaje fakt, że mimo kłód rzucanych nam pod nogi udało nam się zdobyć tytuł II-wicemistrza Alpe Adria Championship.

Bieżący sezon, 2015 zaczął się dla Daniela dość rewolucyjnie, ponieważ nie dość że wrócił do Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski, to jeszcze na motocyklu o pojemności 1000ccm.

- Zostałem zaproszony przez Łukasza Złotnickiego do wzięcia udziału w WMMP na motocyklu BMW - podaje Daniel Bukowski . - Oczywiście propozycję przyjąłem i tydzień przed pierwszą rundą udaliśmy się na Węgry na pierwsze testy. Nie będę ukrywał, ale po zjeździe z pierwszej sesji miałem w głowie myśl "co ja tutaj robię"?, ale, że jestem człowiekiem ambitnym, lubiącym wyzwania, to po modyfikacjach w ustawieniach przyrządów i zawieszeń zacząłem nawiązywać nitkę porozumienia z moją nową bawarską maszyną, która powoli staje się coraz grubszą liną. Kilka matematycznych obliczeń i możliwość ewentualnego eksperymentowania sprawiły, że postanowiliśmy wystartować w klasie SBK, mimo iż motocykl przygotowany został w słabszej specyfikacji STK.

Jadąc na pierwszą rundę Daniel miał w planie walczyć w tzw. grupie pościgowej, lecz jego wyniki z pierwszego dnia sugerowały raczej wdrożenie nieco mniej ambitnego planu. Na szczęście okazało się, że z każdą chwilą zbliżającą do kwalifikacji i wyścigu "Buła" robił kolejne postępy, dzięki którym Danielowi udało się zdobyć trzecie pole startowe i mimo problemów ze sprzętem i nieudanych startów ukończyć oba wyścigi na tej samej, trzeciej pozycji .

- Jeśli jesteśmy przy temacie debiutów, to muszę się pochwalić, że w przerwie pomiędzy rundami WMMP, dzięki uprzejmości teamu Hi Octane miałem możliwość uczestniczenia w dwóch wyścigach I eliminacji Pucharu Polski Supermoto - mówi "Buła". - Jestem zachwycony atmosferą tych zawodów. Relatywnie niskie koszty, fascynująca, często kontaktowa rywalizacja i wysokie obciążenie kondycyjne organizmu sprawiły, że uczestnictwo w tej imprezie było dla mnie bardzo pozytywnym wydarzeniem pomiędzy wyścigami mojej koronnej dyscypliny. Dodatkowo dość dobry wynik jaki uzyskałem, bardzo dobrze wpłynął na moje morale przed kolejną rundą WMMP. Dziękuję jeszcze raz chłopakom z Hi Octane, za użyczenie perfekcyjnie przygotowanego motocykla KTM.

W ostatni weekend maja Daniel wraz z zespołem udał się na węgierski Panoniaring, gdzie odbyła się trzecia i czwarta runda WMMP, połączona z wyścigami cyklu Alpe Adria. Do wyścigów w klasie Bukowskiego stanęło aż 42 zawodników, czyli tylu, na ile zezwala homologacja toru. Sobotnie zmagania "Buła" zaczął z dziewiątego miejsca startowego, finiszując na tej samej pozycji jednocześnie jako trzeci polski zawodnik . Niestety, piętą achillesową Daniela Bukowskiego znów okazał się jego start, w wyniku którego po zgaśnięciu czerwonych świateł Wielkopolanin znalazł się poza pierwszą dwudziestką i na dystansie nadrabiał straty. Niedzielny wyścig z troszkę lepszym startem Daniel zaczynał z ósmej pozycji i według samego zawodnika był to jeden z bardziej satysfakcjonujących wyścigów w jego dotychczasowej karierze.

- Być może szósta pozycja nie zachwyca, ale mnogość wyprzedzeń i walka o każdy centymetr toru sprawiła mi wiele radości i pozwoliły minąć linię mety razem z Irkiem Sikorą i Pawłem Szkopkiem w przedziale 0,3 sekundy - ekscytuje się "Buła". - Na koniec w dużo smutniejszym tonie chcę pozdrowić Janusza Oskaldowicza, który podczas niedzielnych czasówek uległ groźnemu wypadkowi i został zabrany śmigłowcem do szpitala. Jaśku, trzymamy za Ciebie kciuki, cały nasz team i rodzina. Wracaj szybko do zdrowia! Do zobaczenia!