Kolejny tytuł Daniela!

Czytaj
Opublikowany:
2018-05-13 07:10:00

Przed ostatnią rundą mistrzostw Polski 2012 mało kto spodziewał się, że start w zaledwie 5 z dziewięciu wyścigów sezonu może dać Bukowskiemu kolejny duży sukces. A jednak!


  • Trudno mi w to uwierzyć, ale wczoraj zakończył się kolejny sezon zmagań w Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostwach Polski - mówi Daniel Bukowski. - Mój żal jest tym większy, że był to dla mnie dopiero trzeci weekend wyścigowy w tym sezonie, więc głód jeżdżenia jest ogromny, lecz pewne jest to, że w WMMP go już nie zaspokoję.

Piątek na Torze "Poznań" przywitał zawodników chłodem. Tylko pierwsze wolne treningi udało się przejechać na suchej nawierzchni, ale silny wiatr i niska skuteczne utrudniały trenowanie oraz strojenie motocykli. Po południu spadł deszcz i tym samym nitka toru opustoszała zupełnie.

  • Po nocnych opadach wszyscy mieli nadzieję na suchy i słoneczny dzień, jednak byłem świadomy, że prognozy nie są pomyślne i niezbyt dobre warunki przesychającej nitki toru podczas pierwszej czasówki mogą okazać się najbardziej dogodne tego dnia, dlatego wiedziałem, że muszę dać z siebie wszystko - dodaje Daniel Bukowski. - Moje przypuszczenia okazały się słuszne i na drugim treningu kwalifikacyjnym zaczęło padać, dlatego najlepszy czas pierwszego treningu dał mi pierwsze pole startowe i bonusowy punkt.

Po czasówkach zaczęło się przejaśniać, nitka przeschła i wyścigi mogły się odbyć na suchym torze.

- Mój wyścig zaplanowany był na 16.00 i zdawałem sobie sprawę z tego, że to będzie dla mnie trudna walka, ponieważ dwóch moich najgroźniejszych rywali jeździ w jednej drużynie, nie wspominając już o tym, że tegoroczne kontuzje wyeliminowały mnie z większości wyścigów i treningów tego sezonu, co na pewno w jakimś stopniu niekorzystnie wpływa na moją dyspozycję - kontynuuje "Buła". - Gdy zgasły czerwone światła, na prowadzenie wysunął się Marek Szkopek i po jednym okrążeniu stało się jasne jaki plan mają moi rywale. Wyścig był doskonały, bardzo emocjonujący z dużą ilością wyprzedzania i przetasowań. Moja frajda jest spotęgowana faktem, iż wygrałem tą walkę, co naprawdę nie było łatwym zadaniem.

Niedziela przywitała wszystkich piękną i słoneczną pogodą.

- Tym razem ze startu doskonale wyszedł Sebastian Zieliński, lecz tak jak mogłem się spodziewać nie był on moim jedynym zmartwieniem w tym wyścigu - stwierdza Daniel. - Cały czas atakował mnie Marek, umożliwiając tym samym ucieczkę Sebastianowi. Walka "szła na łokcie" i była doskonała, lecz zajęło mi osiem okrążeń aby ostatecznie wyprzedzić obu rywali i zbudować bezpieczną przewagę. Dojechałem do mety jako pierwszy po raz czwarty w tym sezonie na pięć wyścigów, w których udało mi się wystartować. Punkty zgromadzone w pięciu na dziewięć wyścigów tego sezonu pozwoliły mi na zajęcie trzeciego miejsca w klasyfikacji generalnej, z czego jestem bardzo zadowolony. Szczerze mówiąc po drugiej kontuzji, która przydarzyła mi się w tym sezonie, nie liczyłem na miejsce na podium w generalce. Gratuluję i dziękuję moim rywalom za wspólną walkę. Gratuluję też zwycięzcom w pozostałych klasach. Nie dziękuję jeszcze mojemu zespołowi, ponieważ nie kończymy sezonu.