Dramat lepszy niż... "M jak miłość"

Czytaj
Opublikowany:
2018-09-19 00:00:00

Raptem dwie i pół godziny zabrakło Danielowi Bukowskiemu i jego kolegom z zespołu LRP Poland do ukończenia morderczego, 24-godzinnego wyścigu Bol d'Or, czyli pierwszej rundy mistrzostw świata FIM EWC 2018/2019, która odbyła się na francuskim torze Paul Ricard.


  • W takich chwilach, przy tak ogromnym poziomie zmęczenia, po takim wielkim poświęceniu i wysiłku to nawet największy twardziel jest jak kobieta w ciąży, której łzy niekiedy same cisną się do oczu i nie jest w stanie nad tym panować - stwierdza Daniel Bukowski. - Uczucia bezradności, przygnębienia i pustki w głowie, które pojawiają się w takich momentach, wręcz nie da się opisać. Cechą prawdziwego sportowca jest jednak to, że po pewnym czasie potrafi się z tego otrząsnąć, powstać z kolan i po jakimś czasie powrócić do walki. My powrócimy i to jeszcze bardziej zmotywowani, silniejsi. Ta pechowa porażka, na którą bynajmniej nie zasłużyliśmy, wywołała w nas sportową złość i dużą motywację. Z pewnością będziemy chcieli sobie to powetować.

To awaria silnika spowodowała, że zawodnicy LRP Poland przedwcześnie zakończyli swój udział w inauguracyjnej rundzie nowego sezonu mistrzostw świata endurance.

  • Tutaj nie zawinił żaden czynnik ludzki - podkreśla "Buła". - Cóż, taki jest ten sport. Wiedzieliśmy, gdzie i na co jedziemy. Mieliśmy świadomość, jak morderczym wyzwaniem dla motocykli jest ten wyścig, choćby z racji na niezwykle długą prostą, gdzie z racji na jazdę z bardzo dużymi prędkościami przy maksymalnych obrotach silniki po prostu są katowane. Tutaj co roku mniejsze bądź większe problemy techniczne ma większość teamów.

Na potwierdzenie swoich słów, jak wymagającym wyścigiem jest Bol d'Or, Daniel Bukowski przytacza fakt, że niemal wszystkie teamy korzystające z motocykli BMW przedwcześnie odpadły 24-godzinnej z rywalizacji.

  • My z tego grona i tak chyba wycofaliśmy się jako ostatni - mówi utytułowany Wielkopolanin.

Polski zespół na torze Paul Ricard naprawdę dobrze sobie radził. W chwili wystąpienia brzemiennej w skutkach awarii walczył nawet o 17 pozycję. Co warte podkreślenia, zajmowana lokata mogłaby być nawet jeszcze lepsze, gdyby nie dwa nieplanowane 10-minutowe pobyty w boksie. Pierwszy z nich spowodowała drobna usterka, drugi - lekkie uszkodzenia po upadku Daniela Bukowskiego.

  • Po prostu nie wszedł mi bieg i to spowodowało krótką utratę kontroli nad motocyklem, ale nic groźnego się nie stało i mogliśmy kontynuować wyścig - relacjonuje "Buła". - Niestety, później, już podczas 22 godziny, nastąpiła ta awaria, która całkowicie wykluczyła nas z zawodów.

Daniel Bukowski przyznaje, że Bol d'Or jest nie tylko bardzo wymagającym sprawdzianem umiejętności motocyklistów i możliwości maszyn, ale też - a może nawet przede wszystkim - wielkim testem charakteru.

  • Będąc skrajnie zmęczony pędzisz w środku nocy długą prostą z prędkością 330 kilometrów na godzinę i serio zastanawiasz się po co to wszystko robisz - mówi wicemistrz Polski klasy Superstock 1000. - Są takie momenty, że człowiek już ma dosyć i najchętniej zsiadłby z motocykla. Ten sport sprawia, że raz to kochasz, a raz nienawidzisz. W większości z nas jest jednak pasja, która nie pozwala odpuścić. To coś, co po pewnym czasie przechodzi w chorobę, uzależnienie. My po prostu bez tego nie potrafimy żyć, bez tych emocji, skoków adrenaliny, ekstremalnej walki. Wielu w tym czasie woli siedzieć w wygodnym fotelu w kapciach przed telewizorem i oglądać "M jak miłość", czy jakieś inne seriale, ale to nie dla mnie. Ja bym tak nie umiał. Nieraz na torach przeżywamy ból, prawdziwe dramaty, które nas dobijają, chwilowo zniechęcają. Tak też było tym razem na Paul Ricard. Na całe szczęście mam taką cechę charakteru, która sprawia, że mimo wszelkich przeciwności dalej potrafię się tym bawić i walczyć. Po prostu dosyć szybko zapominam złe rzeczy, a pamiętam tylko te dobre. Tak mam zarówno w sporcie, jak i w życiu. To bardzo pomaga. Jeżeli będziemy zbyt długo rozpamiętywać swoje porażki, niepowodzenia to osiąganie sukcesów nie będzie nam dane, nie pójdziemy do przodu.

Kolejną z pięciu rund bieżącego sezonu długodystansowych mistrzostw świata FIM EWC będzie 24-godzinny wyścig na legendarnym torze w Le Mans. Odbędzie się on 21-22 kwietnia przyszłego roku. Weźmie w nim udział także LRP Poland z Danielem Bukowskim w składzie. Być może "Bułę" w akcji będzie można zobaczyć jeszcze w tym roku. Niewykluczone, że wraz ze swoim macierzystym zespołem - AF Motors Team Ducati Toruń - wystartuje w ostatniej rundzie tegorocznych Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski, która odbędzie się w pierwszy weekend października na torze w niemieckim Oschersleben.

Fot. Mateusz Jagielski