Daniel z tytułem w Superbike'ach

Czytaj
Opublikowany:
2018-05-13 11:00:00

"Buła" do swojej bogatej kolekcji trofeów dorzucił wicemistrzostwo Polski w kolejnej i to bardzo prestiżowej klasie. Przed sezonem 2016 zapowiada z kolei prawdziwą rewolucję!


Tytuł II-wicemistrza Polski w klasie Superbike to największe osiągnięcie Daniela Bukowskiego w sezonie 2015. Wielkopolanin bynajmniej nie spoczywa na laurach i już myśli o startach w kolejnym sezonie.

Daniel Bukowski:

- Tegoroczne wyścigi były dla mnie sporym wyzwaniem z powodu przejścia do klasy Superbike. Wiedziałem, że nie będzie łatwo, ale od początku nastawiony byłem bojowo. Pierwsza połowa sezonu minęła z bardzo satysfakcjonującymi dla mnie wynikami i wyraźnym progresem z rundy na rundę, natomiast druga - stała pod znakiem awarii, usterek i w rezultacie frustrujących mnie wyników, co nie przeszkodziło mi w wywalczeniu tytułu drugiego wicemistrza Polski.
Rezultat ten na pewno nie jest powodem do wstydu, lecz zawsze powtarzałem i powtarzam, że celem mojego ścigania nie jest zdobywanie pucharów, a walka, bycie konkurencyjnym wobec najszybszych i ciągły progres. Puchar i miejsce na podium są tylko jakże miłym, ale jednak tylko dodatkiem i ukoronowaniem wyniku. Nie są dla mnie bezpośrednim celem. Wolę być nawet dziesiąty, ale trzy sekundy za zwycięzcą, niż zgarniać puchar i podium "grzejąc tyły" 20,30 sekund za pierwszym. Tym sposobem mniej więcej zdradziłem też cele na przyszły sezon, natomiast kończąc miniony, jak zwykle pragnę podziękować ludziom, bez których nie ścigałbym się w ogóle w tym roku. Przede wszystkim dziękuję Łukaszowi Złotnickiemu, pod którego dachem gościłem, miałem przyjemność jeżdżenia w jego barwach, jak i ekipie teamowej - Bogusiowi, Marcinowi i oczywiście Mańkowi - ojcu chrzestnemu całego wydarzenia. Dziękuję za pomoc i wsparcie BMW Polska, wynajmijcampera.pl, Dunlop (Sal, Olka, dzięki!), Shoei, Legato i oczywiście Jackowi Grandysowi, który zawsze był mi pomocny. Dziękuję też za bezinteresowną pomoc Irkowi Sikorze i Bartkowi Wiczyńskiemu - za cenne porady. Na koniec oczywiście podziękowania dla moich najbliższych, którzy w dalszym ciągu tolerują i wspierają mnie w uprawianiu tego pięknego sportu, zwłaszcza dziękuję mojej ukochanej małżonce. Dzięki, Misiaczku! Gratuluję też wszystkim mistrzom i wicemistrzom, a także tym, którzy może gdzieś na dalszych pozycjach osiągnęli swoje własne, wewnętrzne podium, często o wiele bardziej wartościowe niż to prawdziwe. Mam nadzieję, że przyszłym roku Bóg i sponsorzy dadzą pojeździć, a ja postaram się zrobić jeszcze lepszy wynik. Wiele wskazuje na to, że czeka mnie prawdziwa rewolucja.