Sukces w legendarnym maratonie 24h Le Mans

Czytaj
Opublikowany:
2018-05-15 00:00:00

Drugi start Daniel Bukowskiego w mistrzostwach świata, tym razem w ramach długodystansowego czempionatu FIM EWC, przypominał pełen nagłych zwrotów akcji film, jednak ostatecznie zakończony happy endem.


Pętla o długości 4,180km na legendarnym torze w Le Mans, 24-godzinny wyścig, 60 zespołów z całego świata na starcie, ponad trzy tysiące kilometrów do przejechania dla każdego z nich. Tak w wielkim skrócie w skrócie przedstawiało się wyzwanie, które stanęło przed Danielem Bukowskim we Francji. Niewiele brakowało, a Wielkopolanin... w ogóle nie stanąłby tym razem do rywalizacji. Na Circuit de la Sarthe dwóch kierowców Wójcik Racing Team walczyło o jedno wolne miejsce w załodze startującej w wyścigu - Daniel i Paweł Górka. Szef zespołu stanął przed bardzo trudnym wyborem. Nie chcąc krzywdzić żadnego z pretendujących zawodników, zdecydował się na iście salomonową decyzję. O wszystkim miał zdecydować los, a konkretnie... rzut monetą. W losowaniu więcej farta miał Paweł Górka.

  • W tym momencie myślałem, że jestem największym pechowcem tych całych zawodów, a ostatecznie okazałem się jednym z największych szczęśliwców - mówi Daniel Bukowski.

Wariant awaryjny, czyli start w słowackim zespole, który też był zainteresowany angażem Daniela, również zawiódł, gdyż Słowacy w ogóle nie dojechali do Le Mans. Do "Buły" niespodziewanie zwrócił się jednak francuski team Slider Endurance.

  • To mały zespół, nie dysponujący dużym budżetem, ale bardzo dobrze zorganizowany, pełen prawdziwych pasjonatów i fachowców - podkreśla Daniel Bukowski. - Ich dwaj reprezentanci doznali poważnych kontuzji podczas treningów i w ten sposób przede mną otworzyła się niespodziewana szansa, ażeby jednak po raz drugi w karierze powalczyć w wyścigu rangi mistrzostw świata.

"Buła" szansę w pełni wykorzystał. Bardzo dobrze zaprezentował się we francuskim zespole. Ostatecznie wraz ze Slider Endurance zakończył zmagania na 23. pozycji w klasyfikacji generalnej i 11. w swojej klasie (Stock).

  • To było bardzo fajne, nowe doświadczenie - stwierdza Daniel Bukowski. - Morderczy wyścig, ale było warto. Nikt mi już tego nie zabierze. Pojawiły się drobne błędy i gdyby nie one to nawet mogłoby być jeszcze lepiej, ale ogólnie jestem bardzo szczęśliwy. Dziękuję obu zespołom ze współpracę. Ze Slider Endurance niewątpliwie bardzo sobie pomogliśmy nawzajem w trudnym momencie. Teraz pora skupić się już na Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostwach Polski i walce o upragniony tytuł, co jest dla mnie głównym celem tegorocznego sezonu.