Daniel po sezonie i przed kolejnym

Czytaj
Opublikowany:
2018-05-13 17:00:00

Zobaczcie, jak Daniel Bukowski podsumowuje miniony sezon? Co poczytuje za swoje największe ubiegłoroczne sukcesy? Jakie są jego plany i oczekiwania na kolejny sezon? Komu dziękuje?


Daniel "Buła" Bukowski:

  • Miniony sezon już od samego początku był dla mnie naprawdę dobry i obiecujący. Rozpoczęło się od testów w Hiszpanii, w trakcie których motocykl zrobił na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Do ubiegłego roku miałem stosunkowo skromne doświadczenie w klasie 1000, ale nie ukrywam, że Ducati od początku bardzo przypadło mi do gustu. Prowadzi je się znakomicie, jest bardzo "poręczne", prowadzi je się podobnie do 600-tki, a jednocześnie oferuje dużą moc. Gdy ruszyły mistrzostwa już pierwsze wyścigi i czasówki potwierdziły, że faktycznie jest "chemia" między mną a tym motocyklem, szły one bardzo dobrze. W dalszej części sezonu też nie brakowało pozytywów, dużo niezwykle cennej nauki, fajny zespół, kapitalna atmosfera w nim i genialni kibice, którzy jeździli za nami i faktycznie ich obecność było widać i czuć. Chyba żadna inna marka nie ma tak oddanego i zorganizowanego grona fanów. Marki japońskie też oczywiście mają swoich gorących zwolenników, jednak nasz fanklub, gdziekolwiek się nie pojawił, to szczególnie zaznaczał swoją obecność. Bardzo nam to pomagało, także w osiąganiu dobrych wyników, a tych przecież w minionym sezonie nie brakowało. Praktycznie zawsze kończyliśmy na podium. Oczywiście, nie ustrzegliśmy się kilku błędów i usterek. To nas pozbawiło tytułu mistrzowskiego, ale cóż, wiemy, że mamy pakiet, który pozwala  zwyciężać i - mamy nadzieję - sięgnąć po ten upragniony tytuł już w kolejnym, nadchodzącym sezonie. W ubiegłym roku wiedzieliśmy, że te mistrzostwo jest w naszym zasięgu i pokazywaliśmy to w niemal każdym wyścigu, jednak to są wyścigi, bywają one nieprzewidywalne i od szczęścia też sporo w nich zależy. W minionym sezonie odrobinę nam go zabrakło. W myśl przysłowia nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ten niedosyt po cyklu 2016 sprawił, że chcemy jeszcze ciężej pracować, jeszcze mocniej walczyć o ten upragniony tytuł. To nas bardzo mobilizuje. Co nas nie zbije, to nas wzmocni. Ja w minionym sezonie popełniłem jeden błąd, który "wyjął" mnie z dwóch wyścigów i w finalnym rozrachunku zadecydował o miejscu generalce. Mówi się trudno, nie ma co rozpaczać, tylko trzeba walczyć dalej. Stąd z dużymi apetytami wejdziemy w sezon 2017. Walka o tytuł na pewno jest dla mnie nadrzędnym celem. Wszystko wskazuje na to, że w mistrzostwach Polski w mojej klasie stawka będzie bardziej liczna niż w minionym roku. Bardzo nas to cieszy, gdyż chcemy się ścigać, a nie dojeżdżać, ścigać się z ludźmi a nie powietrzem, walczyć z dobrymi, jak najlepszymi zawodnikami, żeby samemu się też dalej rozwijać. Także sezon 2017 zapowiada się bardzo obiecująco. Wiele pod kątem nauki dał mi start w mistrzostwach Włoch, na który pojechaliśmy dzięki zaproszeniu włoskiego Dunlopa. Była to ostatnia runda ubiegłorocznego czempionatu, która odbyła się na legendarnym torze Mugello. Ten tor naprawdę jest oszałamiający. Poza tym, że bardzo malowniczo położony, to też niesamowicie trudny. Jest wielkim wyzwaniem zarówno dla zawodnika, jak i dla motocykla. Poziom konkurentów też był topowy. Ścigali się tam zawodnicy startujący nawet w mistrzostwach świata. Myślę, że ten jeden weekend w Mugello dał mi tyle nauki, co cała wcześniejsza część sezonu. Dziękuję Dunlop Motorsport za umożliwienie tego startu, bo było to coś naprawdę ekstra! Być może w także w nadchodzącym sezonie uda się tam pojechać. We Włoszech poziom jest doprawdy niesamowity, jest za kim gonić, od kogo się uczyć. Poza tym dziękuję też Darkowi Małkiewiczowi, czyli ojcu tego całego przedsięwzięcia, którym jest nasz team, dziękuję też sponsorom, dziękuję firmom Inter Motors i Dunlop, które otoczył mnie taką opieką inżynierską, dziękuję pozostałym partnerom, a także mechanikom za to co robili i jaką atmosferę tworzyli, bo wbrew pozorom to jest nie mniej ważne w jakiej atmosferze się ścigamy i jaką mamy w boksie. Szczególne podziękowania kieruję też do moich najbliższych, którzy w tej pasji mnie wspierają, pomagają, zastępują mnie w wielu codziennych obowiązkach. Wielkie dzięki też dla "czerwonej trybuny", czyli dla naszych wiernych kibiców. Są oni doprawdy niesamowici. Jestem bardzo wdzięczny też gronu moich starych fanów, którzy kibicują mi bez względu na jakiej maszynie jeżdżę.