DANIEL BUKOWSKI MISTRZEM POLSKI!!!

Czytaj
Opublikowany:
2018-05-13 00:00:00
"Majster" przyklepany! Popularny "Buła" najlepszym zawodnikiem Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski 2011 w klasie Supersport!!!


- Przygotowując się do zawodów w Poznaniu, ogarniał mnie niesamowity smutek, że to już ostatnia runda tego sezonu - mówi Daniel Bukowski. - Jednocześnie wiedziałem, że moja przewaga w klasyfikacji generalnej jest niewielka, dlatego muszę być bardzo skoncentrowany na jeździe i nie popełnić błędu, ponieważ to może kosztować mnie utratę tytułu. Gdy zacząłem wolne treningi, radość z jazdy przyćmiła wszystkie smutki, tym bardziej, że czasy uzyskiwane na używanym ogumieniu były bardzo dobre.

W piątek odbył się pierwszy trening kwalifikacyjny, podczas którego "Buła" uzyskał najlepszy czas, będący jednocześnie jego "życiówką" na Torze "Poznań" (1.34,740), lecz odczuwał lekki niedosyt, gdyż rezultat ten uzyskał na tzw. oponie kwalifikacyjnej (jest to bardzo miękka opona, która pozwala uzyskać bardzo dobry czas okrążenia, ale jej żywotność jest bardzo krótka (wytrzymuje 1-2 okrążeń).

Wieczorem oprócz standardowych czynności mechanicy wymienili jeszcze sprzęgło i sprawdzili wszystko ze zdwojoną uwagą, tak, aby podczas wyścigu nic nie zawiodło.

W sobotę rano Daniela czekała jeszcze jedna czasówka, jednak lider mistrzostw nie nastawiał się na bicie najlepszego czasu, a na przetestowanie mieszanki opony na dystansie wyścigowym. Tutaj nastąpiło miłe zaskoczenie, ponieważ podczas najszybszego kółka Daniel uzyskał czas 1.35,209 co jest jego życiówką na tym ogumieniu i jednocześnie nieoficjalnym rekordem toru Poznań w kategorii 600. Co warte podkreślenia, większość okrążeń "Buła" pokonałem z czasem poniżej 1.36, co pozwoliło mu z dużą dozą pewności siebie oczekiwać na wyścig.

Założenie wyścigu było bardzo proste - być przed Markiem Szkopkiem na mecie, a najlepiej dojechać jako pierwszy. Pogoda do rywalizacji była wyśmienita. Zgasły czerwone światła i zawodnicy ruszyli.

- Start wyszedł mi bardzo dobrze i od razu objąłem prowadzenie - mówi Daniel Bukowski. - Kilka razy próbował wyprzedzić mnie Marcin Kałdowski i w końcu mu się udało, ale zdawałem sobie sprawę, że jazda za nim jest dla mnie zbyt ryzykowna. Jeśli Marcin by upadł, istniało ryzyko, ze ja też się wywrócę. Postanowiłem odzyskać prowadzenie. Wyprzedziłem Marcina i nie oddałem prowadzenia aż do mety, zdobywając przy tym jeszcze jeden cenny punkcik za najszybsze okrążenie wyścigu. Po tym wyścigu moja przewaga w klasyfikacji generalnej wzrosła do 18 punktów i tym samym niedziela zapowiadała się dla mnie dość leniwie, ponieważ zakładając, że Marek przyjechałby pierwszy i zrobił przy tym najszybsze kółko, to do zdobycia tytułu mistrza wystarczyło abym był ósmy, co nie stanowiło problemu.

Niedzielny warm-up przebiegł spokojnie. Sytuacja Daniela przed ostatnim wyścigiem była komfortowa, lecz "Buła" wiedział, że musi dojechać do mety, a to nie zawsze jest zależne od zawodnika (może zawieźć sprzęt, może ktoś doprowadzić do kolizji, itp.), co powodowało w pretendencie do tytułu duży niepokój.

Gdy zgasły czerwone światła, wszystko zaczęło się jak poprzedniego dnia. Danielowi dobrze wyszedł start i prowadził on przez półtora okrążenia. Potem wyprzedził go Marcin Kałdowski, a chwilę później Marek Szkopek. I to było zgodne z planem "Buły", aby puścić ich przodem i spokojnie w odpowiednim dystansie za nimi dojechać do mety. Tak też się stało i po zakończeniu ostatniego okrążenia Daniel Bukowski wiedziałem już, że do depo zjedzie jako Mistrz Polski Supersport 2011!

- Radość była ogromna i tu pobiłem kolejny rekord. Chodzi tu konkretnie o czas jaki zajął mi powrót po dekoracji do namiotu - żartuje świeżo koronowany mistrz kraju. - Gratulacji i uścisków nie było końca, za co serdecznie dziękuję. Byłem pozytywnie zaskoczony frekwencją kibiców. "Sławiniak" był szczelnie wypełniony ludźmi, a to rzadko się zdarza. Sezon 2011 jeszcze się dla mnie nie skończył (za miesiąc trenujemy jeszcze na Słowacji, a myślimy także jeszcze o starcie za granicą), lecz bez wątpienia mogę już stwierdzić, że był to mój najlepszy sezon w karierze. Tytuł dedykuję mojej małej córeczce Lence, która zadebiutowała podczas minionego weekendu na podium z dumnym tatą.