"Buła" wraca do rywalizacji na torze!

Czytaj
Opublikowany:
2019-09-27 00:00:00

Daniel Bukowski po kilkumiesięcznej przerwie powraca do walki! Wystartuje w ostatniej rundzie tegorocznego sezonu Alpe Adria.


Po raz ostatni Wielkopolanin ścigał się z rywalami podczas rundy, która otwierała tegoroczny sezon czempionatu Alpe Adria. Było to w kwietniu na Slovakiaringu. Bukowski rywalizował tam w "królewskiej", czyli najsilniej obsadzonej klasie - Superbike, w której za rywali miał całe grono utytułowanych rywali, także uczestników najważniejszych międzynarodowych cykli, w tym mistrzostw świata i Europy. Ścigał się na zupełnie nowym modelu Ducati Panigale - V4R. Wówczas dwukrotnie zakończył zmagania na punktowanym, 13. miejscu, co niewątpliwie można było uznać za dobry wynik.


Wilk wraca do lasu


Po tych zawodach nastąpiła kilkumiesięczna przerwa, w trakcie której Daniel skupiał się głównie na rodzinie i pracy. Gdy jednak nadarzyła się kolejna okazja do powrotu na tor, "Buła" nie wahał się zbyt długo. Tą okazją jest odbywająca się w ten weekend finałowa, ostatnia runda sezonu Mistrzostw Europy Centralnej "Alpe Adria".

  • W tej sytuacji czasami żartuję, że zaliczę cały sezon, bo startuję od pierwszej po ostatnią odsłonę cyklu - mówi z uśmiechem Daniel Bukowski.

W czeskim Moście "Buła" nie wystartuje jednak w klasie SBK, a Superstock 1000. Ta jednak też jest niewątpliwie mocno obsadzona. Zmiana wiąże się z tym, że Daniel tym razem zasiądzie na starszym modelu Panigale, na którym ścigał się przed trzema laty. Mimo tego niezwykle cieszy się z powrotu do sportowej walki na torze. Mówi wprost, że już nie może się doczekać się zawodów.

  • Jak to mówią, ciągnie wilka do lasu - stwierdza popularny wśród kibiców "Buła" .- Tor to mój żywioł i w ostatnich miesiącach naprawdę bardzo mi tego brakowało. Nie stawiam sobie żadnych konkretnych celów co do wyniku w Czechach. Również szefostwo teamu nic mi w tym temacie nie narzuca. To samo dotyczy naszych pozostałych zawodników. Nie chcemy tworzyć w tym przypadku jakiejkolwiek niepotrzebnej presji. To już i tak bardzo udany sezon dla ekipy. Mimo, że nie startowałem w większości rund, to zawsze mocno trzymałem kciuki za chłopaków i ich sukcesy bardzo mnie cieszą. Ja w trakcie tej rundy zamierzam po prostu zrobić swoje, pojechać najlepiej, jak tylko potrafię i cieszyć się tą jazdą na zakończenie sezonu. Sądzę, że pozostali chłopacy w tej chwili także do tego w ten sposób podchodzą. Zamierzamy, jak najlepiej wykonać swoją robotę, a jeśli dodatkowo uda nam się coś jeszcze osiągnąć, to tym bardziej będziemy się cieszyli. Tor w Moście jest obiektem, który naprawdę lubię. Choć będę startował na starym motocyklu, na którym osiągałem sukcesy przed trzema laty, to jednak zapewniam, że powalczę i tanio skóry nie sprzedam.

Podczas ostatniej odsłony tegorocznej serii na torze w czeskim Moście zaprezentuje się aż czterech zawodników "Czerwonego Teamu". W Alpe Adria Cup zespół będą reprezentowali: aktualny lider klasyfikacji generalnej klasy 1000 - Robin Kraaikamp oraz piąty w tym zestawieniu Maciej Ukleja. W mistrzostwach poza startującym w "stockach" Danielem Bukowskim w "królewskiej klasie" Superbike o końcowe podium cyklu powalczy czwarty w "generalce" Marko Jerman.


Mistrz czy wicemistrz?


Jest już pewne, że przynajmniej jeden reprezentant AF Racing zakończy sezon tytułem mistrzowskim lub wicemistrzowskim, bowiem w walce o końcowy triumf w pucharowej klasie 1000 pozostało już tylko dwóch zawodników. Liderem jest Robin Kraaikamp, jednakże drugi w tej klasyfikacji Jarosław Budzyński traci do Holendra z polską licencją raptem dziewięć punktów.

  • Tutaj sytuacja jest jasna, Robin, ażeby zostać mistrzem, najprawdopodobniej będzie musiał pojechać przynajmniej na remis, a więc w minimum jednym z dwóch wyścigów pokonać rywala - wyjaśnia Dariusz Małkiewicz, szef AF Racing Ducati Toruń. - Gdyby oba wyścigi wygrał jego konkurent, to wówczas on będzie cieszył się ze zwycięstwa w całym cyklu. Przewaga Robina w klasyfikacji generalnej jest na tyle mała, że nawet dwa drugie miejsca mogą w tym przypadku nie dać mistrzostwa. Ten tytuł mogliśmy zapewnić sobie już nawet podczas poprzedniej rundy, jednakże Robin z przyczyn zewnętrznych nie mógł wystartować w Chorwacji. Stąd też końcówka sezonu w tym przypadku szykuje się bardzo emocjonująca.

Nie bez szans na końcowe podium całego cyklu jest też startujący w tej samej klasie co Kraaikamp Maciej Ukleja. On aktualnie zajmuje piątą lokatę w "generalce", jednak jego strata do zawodników plasujących się obecnie na trzecim i czwartym miejscu jest stosunkowo niewielka. Kibiców zespołu nadzieją napawa niewątpliwie bardzo dobry występ Macieja w poprzedniej rundzie na Autodromie Grobnik.


Powalczą o... wisienkę


Szczególne emocje w szeregach zespołu będą z pewnością panowały także podczas wyścigów klasy Superbike. W tym przypadku ranga zmagań jest jeszcze wyższa, gdyż zawodnicy rywalizują w serii nie pucharowej, a mistrzowskiej i to w najbardziej prestiżowej spośród wszystkich klas. Marko Jerman, lider zespołu, jest w tym momencie czwarty i ma realne szanse na trzecie miejsce w całym sezonie 2019. Stawka jest jednak bardzo mocna i rywale z całą pewnością nie będą ułatwiali mu zadania.

  • To prawda, w tym przypadku poprzeczka będzie zawieszona naprawdę wysoko - ocenia Dariusz Małkiewicz. - Wiemy, jak znakomitym motocyklistą jest Marko i mamy świadomość, że te podium jest realne. Bardzo miło byłoby ten rok startów zakończyć tak mocnym akcentem, jednakże przed tą rundą nie chcemy tworzyć sobie jakiejkolwiek niepotrzebnej presji, bo to mogłoby wręcz przynieść zupełnie odwrotny efekt. Tak szczerze, to nawet, gdyby w Moście bezpośredni rywale w walce o tytuły pokonaliby Marko i Robina, to nikt w zespole z tego powodu bynajmniej nie będzie robił żadnej tragedii, bo to i tak znakomity sezon dla nas. Już w tym momencie osiągnęliśmy więcej niż sobie na ten rok wcześniej zakładaliśmy. Zwycięstwo Marko w Chorwacji i jego wysoka pozycja w klasyfikacji generalnej mistrzostw, co najmniej drugie miejsce Robina w pucharze, wysoka pozycja w generalce również Maćka. Co dla nas jest bardzo cenne, dogadaliśmy się z motocyklem. Wydaje nam się, że w trakcie tych kilku rund naprawdę dobrze poznaliśmy tę nową dla nas maszynę, co z pewnością jest dobrym prognostykiem pod kątem przyszłego sezonu, o którym już zaczynamy myśleć. Także nasz plan maksimum na ten rok w zasadzie już został wykonany. Każde osiągnięcie więcej to dla nas już w zasadzie taka przysłowiowa wisienka na torcie.