Bolesna Panoniaring

Czytaj
Opublikowany:
2018-05-13 13:40:00

Ten tor na Węgrzech okazał się dla Daniela Bukowskiego po raz kolejny bardzo pechowy. Tym razem konieczny był nawet... przeszczep skóry.


Często miłe bywają złego początki. Nie inaczej było i tym razem. Na węgierskim torze Panoniaring pojawiło się czterech zawodników Ducati Toruń Motul Team. Przygotowania rozpoczęli od czwartkowych testów. Zespół miał do dyspozycji specjalistę z firmy Öhlins, który miał pomóc ekipie w odnalezieniu optymalnych ustawień zawieszenia. Efekt był piorunujący, ponieważ pod koniec dnia wszyscy "Ducatyści" kręcili świetne czasy. Po efektywnym dniu ekipa była wyjątkowo bojowo nastawiona. W piątek podczas treningów wolnych zespół testował również ogumienie Dunlop. Daniel "Buła" Bukowski miał okazję jeździć na przedniej oponie o nowej mieszance. Przyczepność była niesamowita, a nasz zawodnik czuł się bardzo komfortowo. Pod koniec dnia kręcił rekordowe kółko, po 2/3 okrążenia miał o ponad sekundę lepszy czas, niż dzień wcześniej. Niestety w ostatniej sekcji chciał pojechać zbyt szybko, co zakończyło okrążenie w żwirze. Z perspektywy czasu możemy uznać to za sygnał ostrzegawczy. Z piątkowego treningu z największymi stratami z ekipy DTMT wyszedł Robin Kraaikamp. Nasz holenderski kolega sprawdzał nowy quickshifter z opcją downshift. Na wejściu w zakręt niższy bieg nie wszedł precyzyjnie i nagle zaskoczył. Wyprowadziło to maszynę z równowagi i zakończyło się uślizgiem przedniej opony. Robin zaliczył nieprzyjemny lot, który zakończył się złamanym prawym obojczykiem i pękniętą kością lewej dłoni. W związku z tym Robin ma przymusowy urlop bez sprawnych rąk. Nic przyjemnego, ale specjaliści już pracują, żeby jak najszybciej wrócił do zdrowia.

Sobota pokazała, że piątek był zapowiedzią kolejnych, nieprzyjemnych zdarzeń. "Buła" przystąpił do wyścigu z dużą pewnością siebie. Motocykl działał świetnie, miał dobre ustawienia. Nic tylko walczyć o zwycięstwo. Tempo wyścigu od startu było bardzo wysokie, ale Ducati Panigale R radziło sobie z nim znakomicie. W jednym z zakrętów Daniel zobaczył okazję do wyprzedzenia dwóch zawodników, w tym swojego głównego rywala. Niestety, po wyprzedzeniu jednego z nich zabrakło miejsca i po lekkim kontakcie "Buła" wylądował poza trasą. Wszystko byłoby w porządku, gdyby jego lewa dłoń nie została uwięziona pod motocyklem. W konsekwencji tego dwa najmniejsze palce zostały bardzo mocno zdarte, a uszkodzeniu uległo nawet ścięgno. Dobra wiadomość jest taka, że po przeszczepie skóry Daniel jest w dobrej formie i zaraz po zabliźnieniu ran wskakuje na motocykl.